Streszczenie

Ona - to diament. On – ten diament oszlifował. Oboje są bohaterami tego samego sukcesu. Ona głośnym, on niemym. Jeszcze w sobotę, 29 listopada podziwiała ją cała Polska, a przede wszystkim Świdnica.

Artykuł

Dała szansę innym

Babcie, dziadki, rodzice i dzieci – wszyscy gromadzili się przed telewizorami, po to aby zobaczyć kilkuminutowy występ, a później wysłać na nią SMS. – Moim zdaniem jesteś zjawiskiem wartym 100 000 euro. Już odniosłaś sukces, powinnaś dać szansę innym – tak o Paulinie Lendzie mówił w finałowym odcinku Kuba Wojewódzki. Nastolatka podbiła serca nietypową barwą i siłą głosu. I chociaż już czuje na swoich ustach smak sukcesu, mówi że „woda sodowa nie uderzyła jej do głowy”. W poniedziałek, 1 grudnia zaczęła swój normalny, świdnicki tydzień od… egzaminu. - Najpierw muszę ukończyć szkołę. To jest podstawa i dlatego skupiam się nie tylko na mojej pasji, ale także na przyziemnych obowiązkach – mówi Grupie Medialnej „DZISIAJ” Paulina Lenda. Mimo codziennych spraw, których nastolatka jest świadoma, że nie może zlekceważyć, pasja powoli staje się jej sposobem na życie. Wszystko zaczęło się od Studia Piosenki… bo to właśnie tam zaraziła się miłością do muzyki. - Ogromną zasługę w tym, że odkryłam w sobie muzykę, zawdzięczam panu Jabłońskiemu. On dał mi początek – mówi nastolatka. Mirosław Jabłoński, to nauczyciel, który od kilku lat spotyka się z młodzieżą powiatu świdnickiego i pomaga im pokochać muzykę. Robi to w świdnickim Młodzieżowym Domu Kultury, a dokładnie w Studiu Piosenki. - Aby wybrać dobrą drogę w życiu trzeba trafić na odpowiednią osobę. Ja trafiłam na pana Jabłońskiego. Myślę, że lepiej nie mogłam – komentuje Paulina.

Czy śpiewać każdy może?

Mirosław Jabłoński od 25 lat zajmuje się muzyką. Praktycznie całe popołudnia spędza z młodzieżą – uczy ich wrażliwości na dźwięk. fot. Tomasz Pietrzyk

Na świdnickie muzyczne zajęcia przychodzi wiele osób zafascynowanych muzyką. Czas pokazuje, kto rzeczywiście jest wrażliwy na dźwięk oraz czy posiada odpowiednie predyspozycje. – Mam wymagania w stosunku do tych osób, które wiem, że mogą coś osiągnąć – mówi Grupie Medialnej „DZISIAJ” Mirosław Jabłoński. Taką osobą była Paulina. – To wyjątkowy przypadek. Chociaż wcześniej nie miała przygotowania, nie ukończyła żadnej muzycznej szkoły, robiła szybkie postępy. Oczywiście musiała dużo pracować. Z początku na przykład ignorowała mikrofon podczas śpiewu, była mniej wrażliwa na dykcję – komentuje pan Mirosław. Podstawowa nauka zazwyczaj trwa rok, w tym czasie uczniowie biorą udział w zajęciach zbiorowych. Po tym okresie, Ci najlepsi zapraszani są na zajęcia indywidualne. – Moja rola polega nie tylko na uczeniu, także na zauważaniu tych momentów, w których mogę komuś jeszcze bardziej pomóc, nad kim należy się pochylić więcej – dodaje nauczyciel. – Nie prowadził mnie za rękę, raczej dawał wolny wybór. I ta wolność plus dodatkowe wskazówki powodowały, że walczyłam – opowiada o swoich muzycznych relacjach z nauczycielem Paulina. Walka ta z czasem zaowocowała sukcesem.

Drogą marzeń

O sukcesie 15-latki ze Świdnicy ostatnimi czasy jest bardzo głośno. A wszystko za sprawą programu „Mam Talent”. Paulina doszła aż do samego finału i choć nie wygrała głównej nagrody, ani też nagrody pocieszenia nikt nie wątpi w to, że odniosła sukces. – I to wieloaspektowy. Teraz Paulina może pokazać swoje możliwości – dodaje Mirosław Jabłoński. Podczas krótkich momentów na „wizji” pokazała, że ma do zaoferowania melomanom coś nowego – muzyczną „odmienność”. Jak, na wydarzenia rozgrywające się w życiu Pauliny, reaguje ona sama? - Dotychczasowy sukces – jeśli można to tak nazwać – zmotywował mnie do dalszej działalności muzycznej. Zawsze byłam uparta, wciąż jestem, ale możliwość wystąpienia w programie była dodatkowym bodźcem, argumentem za... Będę dążyć do realizacji swoich marzeń, będę śpiewać – mówiła. I śpiewa… Chociaż od finału programu minęło dopiero kilka dni, już ma mnóstwo propozycji koncertowych, w międzyczasie zamierza także nagrać płytę. Na razie, nastolatka słysząc pozytywne opinie pod swoim adresem skromnie się uśmiecha. - Woda sodowa mi odbije jak wydam tysięczną płytę. Taką udało się wydać na przykład Madonnie – żartuje dziewczyna. Tej wody sodowej boi się jednak nauczyciel nastolatki. – Cały czas mam lekką nutkę obawy, w którą stronę to się wszystko potoczy. Show biznes jest brutalny, trzeba dużo rozwagi żeby ten sukces nie trwał tylko chwilę – komentuje.

Czym jest sukces?

W obiegowej opinii sukces mierzy się rozpoznawalnością osoby, która go osiągnęła. W dodatku powinien być związany przede wszystkim ze sceną, a nie ze szkolną ławą… – Ja staram się kierować osoby, które uczę raczej do szkoły niż na pierwsze strony gazet – komentuje pan Jabłoński. Właśnie dlatego wielu uczniów świdnickiego nauczyciela już ukończyło, albo jest w trakcie studiów wyższych. – Jest dużo takich osób, które osiągnęły sukces kontynuując naukę na uczelniach wyższych. Grzegorz Wierzba, Mateusz Rusin, Beata Kurdy, Monika Bartczyszyn, Ela Kuś – niewidoma dziewczynka – chwali się swoimi wychowankami pan Mirosław. Do tego grona zalicza się także Paulina Lenda, która dzięki swojej muzycznej pasji, nomen omen trafiła na pierwsze strony gazet… - Nie wiem co mi przyniesie przyszłość. Może przynieść wiele dobrego, albo wiele złego. Zobaczymy. Staram się jednak być optymistką – mówi nastolatka. Wszystko przed nią, przecież ma dopiero 15 lat i wciąż uczęszcza do gimnazjum.

Na koniec

- Pamiętam, że kiedyś odbywał się konkurs muzyczny. Spóźniłam się. A pan Jabłoński bardzo poważnie to potraktował. Najpierw na mnie nakrzyczał, a potem powiedział zdanie, które pamiętam do teraz, brzmiało mniej więcej tak: „Za kilka lat nikt nie będzie na Ciebie czekał”. Prawdę mówiąc dopiero teraz je rozumiem – mówi Paulina Lenda. - Świdnica to moje miasto z akcentem na moje, ponieważ tutaj się urodziłam, wychowałam, tutaj mieszkam i do tego miasta zawsze będę wracać z sentymentem, nawet jeśli los rzuci mnie gdzieś w świat – komentuje Paulina. - Chciałam podziękować władzom Świdnicy za wsparcie, pewnie też za licznie oddane na mnie głosy. Miło było mieć świadomość, że w tym najważniejszym dla mnie dniu byli ze mną ludzie, z którymi łączy mnie prawie, że wspólny adres – dziękuje dziewczyna.

AG, Dzisiaj Świdnica nr 23(92) 8-21.12.2008 r.