Streszczenie

Choć nie jest posiadaczką 100 tysięcy euro, wygrała swoją przyszłość. Jej "czarny głos" już jest dostrzeżony i doceniony.

Artykuł

Dla nas i tak wygrała - Czarny koń czarnej muzyki

Sobota 20.30. Wielu świdniczan bawi się na andrzejkowych imprezach. Są też tacy, którzy cały dzień czekali na ten moment. W porannym programie telewizji śniadaniowej Paulina Lenda opowiada o piosence, którą przygotowała na finał programu "Mam talent!". Chce być konsekwentna i dlatego przygotowała piosenkę wywodzącą się z nurtu muzyki czarnej. Już wcześniej ekipa telewizyjna przygotowała nowy wizerunek Pauliny. Tym razem widzowie zasiadający przed telewizorami mieli zobaczyć młodą świdniczankę w zwiewnej, białej sukience huśtającą się romantycznie na podwieszonej w studio huśtawce. Zgodnie z ustaleniami, wystąpiła jako czwarty zawodnik finału konkursu pierwszej polskiej edycji programu "Mam talent". Choć szanse miała ogromne, to każdy z widzów wiedział, że tym razem będą liczyć się jedynie esemesy wysłane na Paulinę. Poza tym wszyscy występujący w finale występujący to byli wyjątkowo utalentowani artyści.

Czwarta

Posiadaczka niesamowitego głosu Paulina Lenda zaśpiewała fantastycznie. Jako bosonoga nimfa, wykorzystując romantyczną dekorację, zaprezentowała swoją wersję przeboju Toni Braxton. - Zaśpiewałaś pięknie, masz fantastyczny głos, ślicznie wyglądasz. Jestem pod wrażeniem - jako pierwsza oceniła występ Agnieszka Chylińska. - Powinnaś być miłościwa i dać wygrać komuś innemu, bo jesteś już kompletnie zrobiona - mówiła Małgosia Foremniak. - Ta piosenka cię nie uskrzydliła, na castingu zaprezentowałaś się lepiej, ale jesteś niezwykłym zjawiskiem - zaprezentował swoje wotum separatum kolega Kuba Wojewódzki. I być może znamienne słowa jednej z jurorek zabrały pierwsze miejsce Paulinie. Ja esemesy wysłałam, tak jak moi znajomi. Niestety, tego wieczora zwycięzcami zostali akrobaci z Melkart Ball i młodsza jedynie o rok od świdniczanki Klaudia Kulawiak. Czy był to sprawiedliwy werdykt? Cóż, każdemu, kto obserwował i kibicował innemu faworytowi z finałowej dziesiątki, on się nie spodobał.

Musi mieć parcie na karierę

Paulina Lenda, świdniczanka rzuciła na kolana jurorów programu TVN "Mam talent". Jeszcze zanim zrobi prawdziwą karierę, czeka ją wiele zmagań z showbiznesem. Dała się poznać jako konsekwentna osoba mimo tak młodego wieku. Ambitna, obdarzona niezwykłym głosem, piętnastolatka ze Świdnicy swoim pierwszym występem w programie zauroczyła krytyczne jury. Mimo przegranej świdniczanki w finale, wielu fachowców z branży muzycznej uważa, że kariera puka do drzwi Pauliny, która bardzo się z tego cieszy. Wiemy, że posypały się propozycje współpracy, ale Paulina jako swój muzyczny cel obrała muzykę czarną i karierę solistki współpracującą z dobrym zespołem. I oby Kuba Wojewódzki nie musiał spełnić swoich gróźb łamiąc nogi temu, kto w jej karierze przeszkodzi. Dziś Paulina Lenda jest ciągle uczennicą III klasy Gimnazjum nr 1 w Świdnicy kierowanego przez Danutę Morańską. Wraca do nauki, ale przed nią wielka kariera. I warto przypomnieć, że Paulina jest wychowanką Młodzieżowego Domu Kultury w Świdnicy, gdzie jej mentorem był Mirosław Jabłoński.

Paulina Lenda to już znak firmowy naszego miasta. Choć nie udało się jej wygrać 100 tysięcy euro, karierę ma już w kieszeni.

Wiadomości Świdnickie Wydanie 2008 12 01 - nr 305/48 Dział: Aktualności