Streszczenie

Paulina Lenda to młoda wokalistka, której rozgłos przyniósł program „Mam talent”. I chociaż nie jest debiutantką, bo od lat bierze udział w konkursach i przeglądach (dwukrotnie została laureatką „Szansy na sukces”), to dopiero teraz jej czarny głos przyniósł jej sławę. Nam opowiedziała o swojej płycie, śpiewaniu po angielsku i ludowych piosenkach.

Artykuł

Paulina Lenda: Plan "B"? Jestem optymistką!

Na początku chciałbym Cię zapytać o uczestnictwo w programie „Mam talent”. Jak oceniasz swoje szanse na finał i nagrodę? Jesteś faworytką programu?

Nie przesadzałabym z określeniem 'faworyt', bo to już zależy od gustu każdego z nas. Szczerze mówiąc to nie jest tak, że liczę na nagrodę i już czekam i jeśli stałoby się tak, że jej nie zdobędę, to zagryzę laureata. Bez przesady! (śmiech) Jak każdemu z finalistów, bardzo mi na tym zależy. Ale i tak już bardzo wiele osiągnęłam i wygrałam dzięki temu wspaniałemu programowi.

Główna wygrana pozwoliłaby na wydanie płyty. Co zrobisz jeśli okaże się, że ludzie wybiorą kogoś innego? Jaki jest Twój plan „B” w przypadku zajęcia np. 3 miejsca?

Tak, to prawda. Gdyby mi się udało, na pewno starałabym się wydać płytę. Jeżeli chodzi o 'Plan B', to uważam, że są wspaniałymi muzykami. (śmiech) Ale na poważnie, są ludzie, dla których warto jest to robić. Warto śpiewać. Muzyka jest całym moim życiem, dlatego będę próbowała dalej. Jeżeli o to chodzi, jestem optymistką.

Czy zgadzasz się z tym, że polski rynek nie sprzyja rozwojowi młodych, ambitnych, ale nie kontrowersyjnych wykonawców?

Niestety muszę się z tym zgodzić. Mamy w Polsce tak wielu artystów, podkreślam - artystów, którzy mają wspaniałe talenty, ale niestety nie są doceniani. Naprawdę nie mogę znieść tego, że wielu wokalistów, których spotykam na swojej drodze, nie odnosi sukcesów. Nie słychać o nich, nie widać ich, to przykre. Ale wierzę w słuchacza. Często słyszę: "U nas to nie ma porządnej muzyki, tylko kicz”. Nie mogę się z tym zgodzić, bo takie przykłady jak: Kayah, A.M. Jopek, E. Górniak, Lipnicka – Porter, M. Maleńczuk, Coma, czy wielu, wielu innych grających rock’a, blues’a to wyśmienite osobistości grające coś pięknego i to z duszą. Teraz tylko pojawia się 'dyskusja o gustach'

Jak zaczęła się twoja przygoda ze śpiewaniem i fascynacja 'czarną' kulturą?

W szkole podstawowej, na muzyce, zaczęłam wyłapywać, kto fałszuje, a kto ma słuch. Musieliśmy śpiewać ludowe pieśni, za którymi nie przepadam, ale zamiast 'piszczeć' jak wszystkie dziewczynki zaczęłam schodzi o oktawę. Było to śmieszne, ale nieźle wychodziło. Pan Miszkuro, mój nauczyciel, wyłapał to i wysłał mnie do Domu Kultury, w którym wszystko się zaczęło. Nie da się w kilku zdaniach opisać tego, co tam przeżyłam, ale były to najwspanialsze lata. Później była już ciężka praca i jej efekty. A fascynacja 'czarną’ kulturą wzięła się od mojego guru – Ray'a Charles'a. To przez niego i dzięki niemu.

Wiele osób niecierpliwie czeka na twoją płytę. Masz już na nią pomysł?

Problem jest taki, że musi być to muzyka, która będzie wpadała w ucho. Nie mogę przesadzić z moją 'czarną miłością', bo płyta mogłaby się nie spodobać, albo w ogóle nie sprzedać. Ale musi być to jednak coś ze smakiem. Dlatego nie jest to łatwe. A jeśli nawet nie wyjdzie mi ta pierwsza, to postaram się wyciągnąć z tego jakieś wnioski. Dopiero zaczynam, dlatego nie mam się na czym uczyć. Nie mam też wielkiego doświadczenia, ale muszę zaufać słuchaczowi.

Słuchając twoich nagrań udostępnionych w sieci można zauważyć, że po angielsku śpiewasz równie swobodnie i czysto jak po polsku. W którym języku zamierzasz śpiewać?

Może i swobodnie, ale jednak z błędami. Nie mogę ukrywać, że mój angielski nie jest idealny, ale nie wstydzę się tego. Obiecałam sobie, że jak tylko znajdę dłuższą chwilę, to poćwiczę żeby brzmiało to jeszcze lepiej. Kocham śpiewać po angielsku, bo wszystko jest takie płynne. Ale znowu język polski ma to do siebie, że jeśli mamy mądry tekst, cudownie się go słucha, często odkrywa się w jednym numerze kilka znaczeń i różnie można go zinterpretować.

Popularność może okazać się czasami dokuczliwa. Nie boisz się wkraczać w ten świat w tak młodym wieku?

Bardzo wielu ludzi mi to powtarza. Ale przyznam się szczerze, że bardzo chciałabym już zacząć koncertować. Uważam, że nie ma nic wspanialszego od robienia tego, czego kocham dla żywej publiki. Może są minusy tego wszystkiego, ale musimy zaznaczyć w tym momencie, że jest też od groma plusów.

Liczba Twoich fanów stale rośnie i jest naprawdę imponująca. Świadomość, że wspiera cię taka grupa ludzi jest chyba bardzo przyjemna.

To nie jest przyjemne, to jest wspaniałe! Nigdy w życiu nie spodziewałam się, że ludzie mogą tak zareagować na moją osobę. Oczywiście nie zawsze jest kolorowo. Chociaż krytyka jest równie ważna i podbudowująca, ale mądra krytyka. Spotkałam się z bardzo przykrymi wiadomościami, ale dzięki ludziom, którzy mnie wspierają wierzę, że jest nadzieja dla kogoś takiego, jak ja na polskiej scenie.

Czy jest coś, co chciałabyś im powiedzieć?

Z całego mojego czarnego serduszka dziękuję wam za to, co dla mnie robicie. Może wydaje się to dla niektórych niczym, ale tak naprawdę dajecie mi wielkiego, motywującego kopniaka w tyłek do dalszej, ciężkiej pracy. Przepraszam też, że nie odpisałam na tyle wiadomości, ale nie jestem wstanie. Mam nadzieję, że wybaczycie mi to. Ja jeszcze raz dziękuję i ściskam was mocno!

Rafał Maj, Poniedziałek, 10 listopada 2008 roku / 15:50 muzyka.pl