"Nie nadążam". "Czasami chciałabym rzucić to wszystko i uciec gdzieś, jak najdalej stąd". "Ale nie dam za wygraną". Paulina Lenda, świdniczanka, która rzuciła na kolana jurorów programu TVN "Mam talent", jeszcze zanim zrobiła prawdziwą karierę, musi się mierzyć ze wszystkimi jej dobrymi i złymi stronami.
Ambitna, obdarzona niezwykłym głosem, piętnastolatka ze Świdnicy swoim występem w programie zauroczyła krytyczne jury. - Powiem ci, dlaczego wzięłam udział w tym programie. Bo chciałam przeżyć takie chwile jak ta. Dziękuję ci - mówiła Małgorzata Foremniak. Agnieszka Chylińska była "kompletnie rozwalona", a najsroższy z jurorów Kuba Wojewódzki powiedział, że w czasie eliminacji tworzy się swoista kolejka do finału "Mam talent", ale on Paulinie daje bilet bez kolejki. I zaczęło się. W całym kraju zapanowała "Lendomania". Paulina przestała nadążać odpowiadać na zaproszenia i wiadomości wysyłane jej przez wielbicieli na portalu nasza-klasa.pl. Dostała aż 1600 wiadomości na raz! Jej przyjaciele założyli na nim dwa fankluby Pauliny, żeby pomóc jej w prowadzeniu korespondencji. - Pomimo tego, że nie mogę przeczytać wszystkich wiadomości, z braku czasu, jak i innych powodów, jestem przeogromnie szczęśliwa i zaskoczona, że naprawdę niektórym się to podobało. I popierają to, co robię i tak bardzo kocham... Potem dostała zaproszenie do "Dzień dobry TVN", jednego z ciekawszych programów promujących gwiazdy. Jej zdjęcia zdobiły czołowe strony portali internetowych jako ilustracja największego z kulturalnych wydarzeń weekendu. Internetowe fora zapełniły się wpisami wielbicieli zdolnej wokalistki. I zapełniły się idiotami. Na forum onet.pl rozpoczęła się tuż po jej występie żenująca dyskusja na temat płci Pauliny. Doprowadził do tego zapewne rzadko spotykany, wręcz unikalny, niski głos dziewczyny - ten właśnie, który tak zachwycił jurorów. - Masz głos jak dzwon - mówili w czasie eliminacji. Ale to nie przekonało zazdrośników. - Ludzie nie wiedzą, jaką krzywdę mogą zrobić innym takimi głupimi komentarzami - mówi Paulina. - I to nie mnie, bo ja się już uodporniłam. Ale bardzo trudno było to przyjąć moim rodzicom. Na szczęście już się pozbierali.
Zarówno te pozytywne, jak i negatywne komentarze potwierdzają jednak, że kariera puka do drzwi Pauliny, która bardzo się z tego cieszy. - Jest to przyjemne - mówi zapytana o swój sukces dziewczyna. - Z drugiej strony już nie wyrabiam czasowo i psychicznie. Ale nie dam za wygraną. Będę starała dać z siebie dwieście procent, bo wiem, że to zaowocuje. Pierwsze owoce to reakcja jurorów. - Kiedy mnie ocenili, czułam przeogromną radość i zachwyt, bo są to naprawdę cudowni ludzie - opowiada Paulina. - Panią Foremniak podziwiam za udział w UNICEF-ie, który jest mi bliski. Pani Chylińska to dla mnie jedna z najlepszych i barwnych wokalistek w tym kraju. A pana Wojewódzkiego uwielbiam. I to od dawna. Dlatego jego reakcja najbardziej mnie ucieszyła!
Gdy myśli się o sukcesach Pauliny, która - przypomnijmy - już dwukrotnie wygrała program "Szansa na sukces", a w tegorocznym finale zajęła drugie miejsce, na usta ciśnie się pytanie, czy młodziutkiej, wciąż jeszcze pobierającej edukację dziewczynie nie uderzy do głowy woda sodowa. Paulina jednak zbyt mocno wie, czego chce i ma świadomość tego, co robi. - W większości niektórzy próbują mi na siłę wmówić, że już mi się w głowie poprzewracało i że się "wywyższam" - opowiada. - Ale nic z tych rzeczy. Bo nie mam powodu do tego, żeby w ten sposób się zachowywać. W zachowaniu normalności w tym trochę zwariowanym życiu pomagają jej przyjaciele i rodzina. - Cieszę się, że otaczają mnie tak wspaniałe osoby, które rozumieją, że naprawdę dzieje się wiele, i dają mi więcej luzu - mówi. - Najgorzej jest pogodzić to wszystko ze szkołą. Ale staram się. I dzięki nauczycielom, jak i mojej najwspanialszej pani dyrektor. Przy ich pomocy radzę sobie. Paulina Lenda jest uczennicą III klasy Gimnazjum nr 1 w Świdnicy kierowanego przez Danutę Morańską.
- Nie nazwałabym tego wszystkiego "Lendomanią" - mówi skromnie Paulina Lenda. - To baaaardzo przesadzone słowo. Cieszę się, że udało mi się gdzieś pokazać, zabłysnąć. Ale i tak nadal jestem tą samą dziewczyną, którą znacie.
Wiadomości Świdnickie Wydanie 2008 10 13 - nr 298/41 Dział: Wokół nas